piątek, 6 marca 2015

|010| Clouds.

~Louis~
Nie jest kolorowo. Nie jest łatwo. Mam ją na wyciągnięcie ręki, a nie mogę mieć bliżej. Nie chcę, aby nikt w tej sytuacji nie  był zraniony. Mam wrażenie, że Niall dobrze sobie radzi. Nie był grzecznym chłopcem, za kogo wszyscy go mają. Blond włosy, niebieskie oczy. Anioł bez skrzydeł. Złudzenia mogą mylić. Kocham mojego syna, ale też znam go. 
Wiem, że powiedziałaś, że nie lubisz gdy to się komplikuje,
Ale powinniśmy spróbować utrzymać to prostym.
Leży na kanapie, a jej włosy falami opadają na poduszkę. Czyta książkę, bardzo na tym skupiona. Kolana ma zgięte, aby o nie oprzeć lekturę. Co chwila przejeżdża palcami po udzie. Obserwuję ją, siedząc przy stole. Staram się skupić na umowie, ale nie umiem. Tak prosta i prymitywna czynność w jej wykonaniu staje się obrazem do podziwiania. Najchętniej zacząłbym ją całować. Czule, wolno. Czasami wcale nie chcę niczego więcej poza tą bliskością. Kobiety, które były w moim życiu, przechodziły jedynie przez łóżko. Nie dawały nic szczególnego. Z Laillen jest inaczej. To jak wiele chce z nią robić to jedno, a to że chcę jej dla siebie tak po prostu to co innego.
Wypuszczam z ust powietrze, opierając głowę na rękach. Nie potrafię odsunąć jej ze swoich myśli. To bardzo trudne. A ona nie ułatwia. Przygryzam wargę, próbując za wszelką cenę odnaleźć wyjście z tego.
- Nie patrz się tak - słyszę. Nawet nie zauważyłem że na mnie patrzy.
Wstaję z krzesła i biorę telefon. Wybieram numer do mojego syna. Przechodzę do innego pokoju i czekam.
- Halo?
- Za godzinę na lotnisku będzie czekał samolot. Spakuj parę rzeczy i do niego wsiądź - mówię po chwili. To nie jest łatwa decyzja. Ledwo przechodzi to przez moje gardło. - Laillen na pewno się ucieszy.
- Nie mogę tak wszystkiego rzucić bo ciebie sumienie ruszyło. - w jego głosie słychać zdziwienie i złość.
- Mnie? - warczę. - To chyba twoja żona i twoja sprawa. A ty co takiego robisz? Udajesz, że studiujesz, czy korzystasz z wolnego domu?
- O co ci chodzi?
- Oto, abyś sprawił przyjemność żonie. Ale przekażę jej, że nie masz ochoty.
- Nie powiedziałem nic takiego. Jestem zajęty - mówię dalej zdenerwowany.
Prycham pod nosem. Nie rozumiem tego. Zakochany po uszy chłopak rzuciłby wszystko dla swojej ukochanej. A on jest "zajęty". Nawet nie pracuje.
- Czym? - pytam w końcu.
- Organizuję niespodziankę dla Laillen - odpowiada po dłuższej chwili. - Za dwa dni przecież i tak przyjedziecie.
- Chciałem dać jej wolne, aby spędziła tutaj z tobą czas - wyjaśniam. - Nie ważne. - chodzę po sypialni, masując ręką kark. Rozłączam się i rzucam telefon na łóżko.
Że też do cholery nie mogłem poznać jej pierwszy. Wszystkim wyszło by na dobre. Nie byłoby kłamstw i gierek. Mogłaby nosić moje nazwisko, ale nazywać się moją żoną.
 Pewnego dnia, zobaczysz rzeczy, które widzę ja. 
Będziesz chciała powietrza, którym oddycham.
Wychodzę z pokoju w progu zderzając się prawie z brunetką. Co ona chciała w mojej sypialni? Nie sądzę, aby szukała mnie.
- Coś się stało? - pytam w końcu, biorąc głęboki oddech.
- Jestem głodna. - mówi czerwieniąc się. Widać że jest jej głupio z tego powodu.
Biorę ją za rękę i prowadzę do kuchni. Nie duża lodówka jest wyposażona w różne produkty. 
- Nie wiedziałam, że jest zapelniona. - mówi patrząc mi przez ramię.
- Co chcesz zjeść? - pytam, czekając.
- A ty?
Wzruszam ramionami. Ciebie. Wyciągam z lodówki deskę z serami. Być może lubi. Widzę tez, że mamy małe bagietki oraz barek zaopatrzony w białe wino. Chodzi za mną krok w krok chcąc mi pomóc. W końcu po prostu sadzam ją na blacie. Jest lekka. Musi jeść. Podwijam rękawy koszuli i kręcę się po kuchni, przygotowując nam kolację. Cały czas czuję na sobie jej wzrok. Siedzi cicho czekając.
- Chcesz wina? - pytam, pochodząc niej. Kusi mnie.
- Tak. Poproszę.
Podchodzę do barku i wyciągam butelkę. Będzie jej smakowało. Nalewam do kieliszka alkoholu i wracam do dziewczyny. Podaję jej kryształ do ust.
Bierze łyk patrząc mi w oczy. Tak, zdecydowanie mogę stwierdzić że jej smakuje.
- Jeszcze? - pytam szeptem. Jest taka pociągająca. Nie wiem czy ona o tym wie. Zsuwam z jej stóp buty.
- Jeszcze. - opiera się na ręce odchylając lekko do tyłu.
Biorę łyk alkoholu i bez ostrzeżenia przypieram swoje wargi do jej, wlewając wino do słodkich ust mojej kochanki.
Łapie mnie za kark i przyciąga bliżej Oddając pocałunek. Jej język plącze się z moim. Smak wina i Lail to niezła mieszanka. Upajająca. Wplątuję palce w jej ciemne włosy, drugą ręką odstawiając kieliszek. Jej nogi oplatają moje biodra, a paznokcie wbijają się w mój kark jakby chciała jeszcze zmniejszyć odległość między nami. Nie wiem, czy jest to możliwe. Odsuwam się dając nam szansę na wzięcie oddechu i znów wpijam się w jej słodkie usta. Ręką szukam zamka od sukienki.
Moja dłoń jednak natrafia tylko na delikatny materiał.
Mruczę i ściągam dziewczynę z blatu. Gdy staje ma ziemi, podsuwam jej sukienkę do góry.
- Louis nie.. - sapie przy moich wargach.
- Powiedz - rzucam materiał na podłogę i całuję jej szyję. Tak ładnie pachnie. - Powiedz, że mam przestać.
- Nie mogę znowu mu tego zrobić. - zaciska palce na mojej koszuli.
- Dzwoniłem do niego, nie chciał przyjechać - odpowiadam, patrząc w jej oczy.
- Jest zajęty - broni go.
- Spójrz mi w oczy - proszę ją.
Nie ściągam ją na złą drogę. Ona też ma prawo być szczęśliwa. Podnosi niepewnie wzrok i patrzy.
- Nie możemy.
- Możemy. Chcesz tego, nikogo nie ranisz. Kiedy cię całuje, cała promieniejesz, kiedy trzymam cię za rękę, powstrzymujesz uśmiech.
Staje na palcach i ponownie mnie całuje. Rozpina moją koszulę guzik, za guzikiem. Materiał opada na podłogę tuż obok jej sukienki. Przesuwam ręce na jej pupę i podnoszę brunetkę. Dziewczyna ląduje na moich biodrach mocno oplatając moją szyję. Chyba zapomniała, że jest głodna. Nie odrywa się od moich ust, kiedy niosę ją do stołu. Przesuwam dokumenty na blacie, aby ją na nim posadzić.
Wzdycha niezadowolona gdy tak się dzieje co widać również pp jej wydętej wardze.
- Hm? - mruczę, wsuwając palce za koronkę majtek.
- Jesteś za daleko - szepcze uwodzicielsko.
Puszczam jej oczko i uśmiecham się lubieżnie. Przechylam ją na plecy, tak że teraz leży uginając nogi na stole. Składam drobne pocałunki na jej kostce, przesuwając się ku kolanie i udzie.
- Nie - siada odpychając mnie. - Chcę Cię w sobie. - jest zdecydowana jak mało kiedy.
- Maleńka, mamy całą noc - mruczę. - Powiedz ładnie kogo i czego chcesz - patrzę na nią zsuwając jej ramiączka od stanika.
- Proszę, odpuść dzisiaj. Stęskniłam się..
- Uwierz mi, że ja tak samo za tobą dziewczynko - odpowiadam. Ma rozchylone wargi i nierówny oddech. Prawie naga na szklanym stole przede mną. - Powiedz.
- Chcę ciebie tatusiu, bardzo- skomli.
Uśmiecham się zadowolony. Podnosi biodra, dzięki czemu mogę pozbyć się jej bielizny.
Jest przede zupełnie naga. Sam ściągam spodnie i zsuwam bokserki. Jestem jej spragniony tak bardzo jak ona mnie. Nie czekam więc. Szybko zakładam prezerwatywę i wchodzę sprawnie w moją Laillen.
Leży na stole, a jej ciało co chwila się przesuwa gdy rytmicznie się w niej poruszam. Na twarzy pojawia się rozkosz. Oboje przez przerwę, choć krótka to bolesną, dochodzimy bardzo szybko.
- Moja Laillen...- dyszę ciężko.
Brunetka opada na plecy całkowicie i stara się wyrównać oddech.
Wygląda pięknie. Ma przymknięte powieki i potargane włosy. 
~Laillen~ 
Leżę na dywanie tuż przy torsie Louisa, owinięta jedynie kocem z sofy. Otwieram usta, dostając kolejny kawałek bardzo dobrego sera, a zaraz za tym winogrona. Przekąska jest wyśmienita. Teraz ja biorę kawałek i go karmię.
Uśmiecha się, delikatnie przygryzając mój palec wskazujący. Kręcę głową i biorę kolejny kawałek. Już prawie mu daje, ale w ostatniej chwili zabieram i wsadzam sobie do ust z cwaną miną.
Za karę dostaję klapsa w tyłek. Piszczę cicho. Louis wypija łyk wina. 
- Gdy wrócimy do domu, chcę się z tobą pobawić - mówi, przełykając alkohol.
- Poukładamy klocki?
- Tak. Zbudujemy zamek dla lalek barbie - odstawia kieliszek.
- Brzmi bardzo fachowo. Weź sobie - wkładam między zęby kawałek sera, ale biorę go do buzi gdy się zbliża.
Łączy nasze usta w krótkim pocałunku. Kładzie ręce na moje biodra i przesuwa mnie na siebie. Siadam na nim okrakiem.
- Cześć.. - przekrzywiam głowę i zagryzam wargę.
- Widzi pani co pani narobiła pani Tomlinson? - pyta, a ja czuję jego wzwód.
- Byłam grzeczna. Na prawdę - pochylam się i opieram na łokciach o jego klatkę.
Zamyka oczy i leży pode mną spokojnie. Ile razy dzisiaj to robiliśmy? Ile razy doszłam? Nie jestem pewna, czy mamy tyle gumek.
- Chcesz mnie znowu? - szepczę.
- I znowu, i znowu...i potem jeszcze raz - odpowiada bez tchu.
- Lubię być przy tobie sprośna. To mnie podnieca - skubię jego warg.
Lubię go drażnić. Lubię go pociągać. Jest taki mój. Nie ważne jak to brzmi. Niedostępny prezes Tomlinson jest całkowicie mój. Podoba mi się to.
- Lubię kiedy jesteś sprośna, moja dziewczynko - wplątuje palce w moje włosy. Przeczesuje je, co jest przyjemne. - Chcę poczuć twoje usta na nim. Zrób mi dobrze, kochanie.
Zaciskam usta, ale kiwam głową. Całuję go jednak najpierw i to bardzo długo. To brutalny pocałunek, wręcz bolesny, ale tak mi potrzebny.
Z takim samym zaangażowaniem oddaje pocałunek. Uzależniam się coraz bardziej. Czuję, że dłonią pieści moją pierś. Powoli zaczynam przenosić się na jego szyję. Później przez klatkę dochodzę do bioder. Jego penis jest gotowy. Przejeżdżam po nim z zachwytem.
- Jest taki duży.. - podziwiam każdy centymetr. Składam pocałunki by po chwili językiem jeździć po całej jego długości.
Słyszę jak gwałtownie wciąga powietrze. Lubi jak to robię. A ja lubię to robić. Między udami znów robi się mokro. Zaczynam poruszać dłonią w góry i dół, a główkę biorę do ust. Wszystko w jednakowym tempie. Moja droga dłoń idzie pod brzuchem do mojej kobiecości i zaczynam się masować.
Zamykam oczy. Próbuję to wszystko pogodzić. On, ja i to uczucie.
- Laillen - jęczy ciągnąc za moje włosy - lubisz być zbluzgana?
Nie odpowiadam mi gdyż jego męskość mi to uniemożliwia, ale to pytanie tylko bardziej mnie pobudza.
Przyspieszam ruchy palcami. Na moment przerywam i biorę głęboki oddech, a potem wypuszczam ust z jęk.
- Nie możesz dojść - warczy. - Póki ci nie pozwolę. A teraz wracaj do roboty moja dziwko. - Louis staje się apodyktyczny.
Znów moje usta oplatają go, a w myślach odtwarzam to co powiedział przed chwilą. Chcę by tak do mnie mówił. W normalnej sytuacji, byłaby to obraza. Poza tym wiem, że nie dopuścił by się do tego, nawet gdyby był zły.
Moja głowa porusza się szybciej, a ja czuję jak ogarnia mnie maksymalna rozkosz.
- Przestań - syczy przez zęby. - Podnieś biodra i nabij się kotku. Niegrzeczna z ciebie dziewczynka.
- Ja już... nie dojdziesz tak? - podnoszę na niego wzrok.
- Chcę to zrobić w tobie - dyszy ciężko. - Chcę żebyś oplotła mnie tymi wargami - dwoma palcami dotyka rozgrzanej kobiecości.
- Mmm.. - podnoszę się i siadam wyżej przyjmując do w sobie.
Uderza w mój punkt G. Pierwszy raz z nim jestem na gorze. Odchylam głowę do tyłu i głośno jęczę. To bardzo intensywne uczucie.
Będę musiała połknąć tabletki. Ale to później. Teraz nie jestem w stanie o tym myśleć. Nie kiedy mnie wypełnia. Zaczynam unosić się i opadać, coraz szybciej go ujeżdżając.  Czuję się wyczerpana, ale rozkosz jest tak blisko, już prawie..
- Krzycz - Louis zaciska zęby. Wbija palce w moje biodra.
- Tak! Tak, dochodzę! Boże już! - czuję jak brunet wybucha we mnie i szczytuje.
Boże. Mam wrażenie, że każdy mnie słyszę kiedy to ja osiągam ogrom przyjemności. Opadam na niego. Po moich policzkach płyną łzy wyczerpania i spełnienia.
Nigdy jeszcze nie czułam czegoś takiego. To było jak nie z tej ziemi. To był niesamowity seks. Coś wspaniałego. Oboje jesteśmy wykończeni. Mój kochanek powoli podnosi się i bierze mnie na ręce. Przemierza salon w kierunku swojej sypialni. Wchodzi do niej i kładzie mnie na łóżku. Sam zajmuje miejsce zaraz obok. Moje nogi między niego, ręka na jego torsie. Zamykam oczy i zmęczona, zasypiam.
Budzę się w środku nocy. Jestem zmęczona i dziwnie się czuję. Louis śpi obok i wygląda bardzo spokojnie.
- Louis.. - mówię cicho, ale chcę go obudzić.
- Co się dzieje? - otwiera oczy.
Mruży je będąc zaniepokojony.
- Nie mogę spać - szczelnie się okrywam.
Obraca się na bok i przyciąga mnie, żeby przytulić. Całuje moje czoło.
- Czujesz się źle? - pyta.
- Dziwnie. Bardzo dziwnie. - wyjaśniam i wtulam się.
- Jak dziwnie? Powiesz mi? Kochanie? - naprawdę jest zatroskany. Obejmuje mnie mocniej.
- Możesz mnie poprzytulać? Proszę..
Glaszcze moje nagie plecy. Nie wiem czym takie samopoczucie jest spowodowane.
Zamykam oczy i chłonę jego ciepło nie mogąc jednak znowu zasnąć.
Jutro mamy wracać. Około czternastej wylecimy. Louis obiecał mi, że trochę podchodzimy po Seattle.  Ale jeśli dalej tak pójdzie to nie będę miała siły.
- Śpisz? - pytam cicho.
- Nie. Jestem z tobą - odpowiada miękko, przejeżdżając palcami po moim kręgosłupie.
- To śpij. Jedno zombie rano wystarczy. - całuję jego ramię.
- Nie mam zamiaru spać - warczy. - Wymęczyłem cię trochę. Przepraszam.
- Nie masz za co - chichocze. - To ja powinnam podziękować.
- Podziękować? - pyta nieco zaskoczony. Marszczy brwi.
- Było cudownie - podnoszę głowę i na niego patrzę. - Jesteś kochany. Nie wiem czy tego chcesz czy nie, ale tak jest.
- Kochany? - uśmiecha się lekko. - Nie powiedziałbym. Nie lubisz mnie
- Tak myślisz - podnoszę się lekko.
- Sama to mówiłaś. Drażnilem cię.
- To ty mnie nie lubiłeś. Czułam się jak intruz - wyjaśniam odgarniając włosy z twarzy.
- Nie, nie lubiłem - mruczy przytulając mnie na nowo. - Byłem zazdrosny - zamyka oczy i teraz to on wtula się w moją klatkę. - To on cię miał.
- zaśnij. - głaszcze go po włosach. - Ja też zaraz zasnę, przepraszam ze cie obudziłam.
- Nie zostawiaj mnie - prosi, składając pocałunek na mojej skórze. - To, że chciałaś odejść, zakończyć...to bolało.
- Źle się z tym czuję.. ale nie potrafię przestać.
Nie odpowiada. Trzyma moją rękę. Louis który ma nade mną kontrolę, jest bezbronny. Ona też go zostawiła. Zamykam oczy i wsłuchuje się w oddech bruneta po czym ponownie zasypiam.
~~~~*~~~~~
Cześć słoneczka. Proszę Was bardzo. Oto 10 rozdział.
Jakieś przeczucia? Może jakieś pytania?

17 komentarzy:

  1. Według mnie Horan będzie miał laskę na boku i dlatego jest taki zajęty albo przyjedzie do nich tam w najmniej oczekiwanym momencie
    ~Paula~

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, kocham!. Czekam na nn <3
    Uwielbiam :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Po 1. Uwielbiam tego bloga <3
    Po 2. Rozdział genialny
    Po 3. Uuuu Louis się zakochuje <3
    Po 4. Według mnie Niall ma kogoś na boku.
    Po 5. Możliwe żeby Laillen była w ciąży?
    Po 6. Ogólnie KOCHAM CIĘ za to, że prowadziłam tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. No Niall na pewno ma kogos na boku :D cud miód i orzeszki! :**
    dangerous-road-malik.blogspot. com
    Zapraszam na mojego nowego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo lujuuu ale boskii <3333
    a jak ona będzie w ciąży ? o matuluu kocham tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Niall może mieć kogoś na boku, ale niech ona nie będzie w ciąży...
    Uwielbiam to ff!
    <3
    @for_1D_fame

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny! Czekam na następny! Xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział. W ogóle opowiadanie mi się podoba. Będę tu częstym gościem. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciąża to na finał ;3
    Niall ewidentnie ma panienke do tego i owego...
    Louis wydaje mi się że jest już w Laillen mocno zakochany tyle że sam przed sobą się nie przyzna...
    "On się nie zakochuje"
    Ściskam
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  10. Niall to chyba taka trochę cicha woda, ciekawe co ukrywa, może być ciekawie :D
    Świetny rozdział i czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń