sobota, 9 maja 2015

|017| I Think I'm Ready


- Jestem w ciąży - mówię tak cicho, jak to tylko możliwe. Może akurat nie usłyszał. Proszę...
- Jesteś w ciąży - powtarza tak samo jak ja. Patrzy mi w oczy, a potem powoli spogląda na mój brzuch. Kładzie dłonie na moich biodrach. - Jesteś w ciąży...
- Ja naprawdę nie chciałam.. Nie planowałam...
- Jesteś w ciąży i nosisz dziecko - szepcze, podsuwając moją koszulkę do góry.
- On powiedział te wszystkie rzeczy... Chciałam z nim zostać tylko dla dziecka. Chciałam być z tobą, ale dziecko mus...potraktował​ mnie okropnie - zamykam oczy, chcąc się uspokoić.
Louis głaszcze mój policzek. Jest dziś taki delikatny. Taki miły. Nie będę płakać. Biorę głęboki oddech.
- Tutaj tak? - palcami przesuwa po odkrytej skórze.
Nie dociera do mnie to, co mówi.
- Przepraszam, że wszystko popsułam.
- Nie wiem, co masz na myśli, ale udam ze nie słyszałem. Będę dziadkiem czy ojcem? - pyta patrząc mi w oczy.
- Zawsze się zabezpieczałeś..​ - mówię choć tak bardzo chciałabym się mylić.
W ciszy kiwa głową. Posyła mi słaby uśmiech i przytula.
- A kim chcesz, abym był? - szepcze do mojego ucha.
- Jeżeli tylko mnie chcesz, jeśli nie.. nie zostanę tu dłużej. Nie po tym wszystkim.
- Chcę być z tobą. Chcę, żebyś dala mi dzieci. Żebyśmy stworzyli dom i rodzinę. - mówi i po chwili zmienia ton. - Co nie zmienia faktu, że wciąż będę bardzo apodyktyczny ze zmianami humoru. Chcesz mnie?
- Całego - na nowo się w niego wtulam. Jestem pewna swoich słów.
Teraz wiem, że on nie da mnie skrzywdzić. Nie pozwoli na to. Wrócił do mnie. Trochę połamany ale wrócił. Śmieję się cicho na tę myśl i całuję jego ramię. Nie obchodzi mnie już, co powie Niall. To on zrobił wszystko, abym podjęła taką a nie inną decyzję. Stało się. Louis przeciąga mnie na swoje kolana. Ostrożnie mnie obejmuje i siedzimy w ciszy, przerywanej naszymi oddechami.
Byłeś taką niespodzianką
Nieoczekiwanym podarunkiem
- To nie tak miało być - mówię, przerywając długo trwającą ciszę.
- Dziecko? - patrzy na mnie. - Wiesz, że to trochę za wcześnie, ale nie stoi na przeszkodzie. Chciałbym, że byś powiedziała mi jaką podjęłaś decyzję. Po prostu. Spójrz mi w oczy i powie, co chcesz zrobić.
- Chcę odejść od Nialla.,. - to pierwsze wychodzi z moich ust.
To poważna rozmowa. Przyszedł na to czas. Nie mogę dłużej żyć na dwa fronty. Albo jeden albo drugi. Ten pierwszy wczoraj pokazał mi, jak mu zależy. Nie chce dziecka, a mnie traktuje...Kręcę głową na samo wspomnienie.
- Przepraszam za każdy raz kiedy cię zraniłam. - niepewnie patrzę mu w oczy.
- Nie ważne - odpowiada i posyła mi delikatny uśmiech. - Może chociaż to dziecko uda mi się wychować lepiej.
- Co będzie z tobą i Niallem?
- To od niego zależy, czy zaakceptuje to wszystko. Na razie to muszę zablokować mu dostęp do konta. Wydaję mi się, że on ma z czymś problem i te pieniądze idą na marne.
- Problem?
- Dowiem się - zapewnia mnie. - Dobrze, koniec gadania. W tej chwili musisz coś zjeść.
Uśmiecham się delikatnie i wstaję idąc za nim. Wchodzimy do kuchni, gdzie jest Ella. Dopiero zaczyna robić śniadanie.
- Zwalniam cię - mówi Louis.
Otwieram szeroko oczy i patrzę prosząco na mężczyznę. Nie ma powodu, żeby pozbawiać ją pracy. Dobrze wykonuje swoje obowiązki.
- Dlaczego? - pyta.
- Ponieważ mój syn nie ma pieniędzy, aby ci płacić, a skoro my się wyprowadzamy - wzrusza ramionami i patrzy na mnie.
Czuję jak robię się cała czerwona. Jest taki bezpośredni. Mógł to.... jakoś delikatniej.. O czym ja mówię? To jest Louis. Szef, którego nie obchodzi zdanie innych. Dziewczyna jest zmieszana i zaskoczona, równocześnie. Kompletnie nie wie, co ma powiedzieć.
- Louis.. - mówię cicho chcąc żeby jakoś zmienił zdanie.
- Słucham? - patrzy na mnie. - Ella chyba nie będzie pracować dla swojego kochanka - wyjaśnia.
- Louis.. - proszę go.
- Laillen, powiedziałem nie. Rozumiesz słowo "nie?" Nie chcę o tym dyskutować. Załatwię jej inną pracę, nie zostanie na lodzie.
Zakładam ręce na piersi i unikam wzroku dziewczyny.
- Dziękuję - mówi brunetka. - Po tym jak potraktowałam panią, nie wiedziałam czy nie wylecę od razu, a jednak będę mieć prace.
- Sypiasz z nim? - pytam niepewnie.
Ella patrzy na mnie nieco zaskoczona. To nie moja wina. Skoro wszystko wychodzi na jaw, to chcę wiedzieć. Mam takie prawo. Louis odsuwa się ode mnie i zaczyna robić śniadanie. Ignoruje nas. Nie spuszczam wzroku ze sprzątaczki.
- Jeszcze nie - odpowiada cicho i opuszcza kuchnię.
Ciszę przerywa Gio, która pojawia się w kuchni. Nieco zaspana i jeszcze o niczym nie wie.
- Pan Tomlinson! - otwiera szeroko oczy.
Naprawdę zdziwiona patrzę jak szeroko uśmiechnięta przytula się do jego boku. Czy ja znowu o czymś nie wiem?
- Dzień dobry - mówi trochę zaskoczony jej reakcją. - Widzisz? Laillen, ty się tak nie ucieszyłaś na mój widok.
- Byłam trochę zmęczona - mówię zajmując miejsce przy stole.
- Wiem - uśmiecha się i podaje mi talerz z tostami.
Gio również dostaje śniadanie.
Siedzimy we trójkę, jednak żadne z nas się nie odzywa. Dziewczyna nam się przygląda i myśli, że tego nie zauważę.Przecież to jasne, że jest ciekawa, co ustaliliśmy.
Śmieje się podczas nosem jednak dalej nic nie mówię.
Zaraz wyjdzie z siebie. Jest ciekawską osobą i wszystko musi wiedzieć.
- Jak się czujesz? - pytam patrząc na nią.
- Ty mnie nie pytaj jak się czuję, tylko mi wszystko wyjaśnij - wierci się na krześle.
- Gio, nie teraz - mówię trochę skrępowana obecnością Louisa.
Wywraca oczami. W progu pojawia się Martin oraz z Zayn z różami.
- O nie.. - wstaję zanim przyjaciółka zdąży się choćby odezwać.
- Co robisz w moim domu? - pyta Louis, który podnosi się i wyprzedza mnie.
- Nie przyszedłem do ciebie - odzywa się spokojnie Mulat.
- Och z pewnością. Nie lubię róż - rzuca ironicznie. - Czego?
- Gio, porozmawiaj ze mną - zwraca się do dziewczyny.
- Na tarasie - mówi i podchodzi do niego.
- Gio, nie idź - łapię jej ramię.
Patrzy na mnie prosząco. Próbuje mnie zapewnić, że nic jej nie będzie. Ale ja się o nią boję, nie ufam już Zaynowi. Gdyby jej się znów coś stało. Nie chcę. Dziewczyna kiwa jedynie głową i wychodzą z kuchni. Louis sprawną ręką odwraca mnie do siebie.
- Tutaj nic jej nie grozi - zapewnia mnie i całuje.
Odsuwam się jednak i kładę głowę na jego torsie. Jestem przybita. Jeszcze czeka mnie rozmowa z mężem. Pięknie.
- chyba pójdę się przejść...
Louis mnie puszcza i wzdycha. Przewietrzę się. Całujeę jego policzek i idę do holu. Wyciągam cienki płaszczyk i naciągam na nogi botki na obcasie. Gotowa, opuszczam dom. Sam idzie kawałek za mną. No tak. Ochrona.
- Nie możesz iść po prostu obok i ze mną porozmawiać? - pytam odwracając głowę.
- O ile wiem, to chce pani się odprężyć. - odpowiada brunet w wieku Louisa.
- Chcę być z dala od nich.
Kiwa jedynie głową. Idzie obok, ale nic nie mówi.
Chodzimy po Liverpoolu bez celu. Przynajmniej nastawiam się na rozmowę z Niallem. Nie będzie łatwo. Zastanawia mnie jaki ma problem. Po co mu tyle pieniędzy? No i nie chcę, aby zaczął nadużywać alkoholu. Przecież w jakiś sposób mi na nim zależy.
Wracam po ponad trzech godzinach i czuję się znacznie lepiej.
Bezpiecznie odprowadzona wchodzę do salonu. Em...Pobili się. Widzę obu mężczyzn w salonie. Obaj mają poobijane twarze i...o boże krew. Kładę ręce na biodra. Nie było mnie długo. Wiem, ale czy oni nie mogą się powstrzymać. Ella opatruje Nialla. Gio trzyma lód Louisowi. Zayn sprząta.
To wygląda trochę dziwnie. Co Malik nadal tutaj robi ?  Zdejmuje buty i niepewnie podchodzę do reszty. Nie wygląda, aby on dostał. Nic mu nie jest. Czyli nie brał w tym udziału.
- O moja zona wróciła. Myślałem, że polazłaś do kolejnego - warczy Niall. Louis od razu rzuca się w jego stronę.
Wbiegam między nich nie chcąc, by znowu zaczęli się bić. Niall ma rację i nie mogę mieć żalu o jego słowa.Zdradziłam go. Może zraniłam, ale on mnie też. Blondyn odsuwa się, a mężczyzna łapie mnie w talii i mierzy go wzrokiem. Obojgu z nosa spływa stróżka krwi.
- Czyje jest to dziecko? - pyta Niall.
- Louisa.. - mówię wbrew swoim przypuszczeniom. Prawie pewne jest, że to Niall jest ojcem.
Ale dzisiaj ustaliliśmy coś i tego chcę się trzymać. Wychowamy je razem.
- Dobrze - mówi chłopak. - Ale kurwa po prostu w głowie mi się nie mieści, że mój ojciec pierdoli ciebie, rozumiesz? - patrzy na mnie z wyrzutem. - Może ci jeszcze płaci.
- Nie mów tak - nie mam odwagi spojrzeć mu w oczy.
- Posłuchaj gówniarzu - odzywa się Louis. - Laillen nie jest dziwką za którą ją teraz uważasz. I to nie ona żeruje na moim koncie. Nie wiem po co ci są te pieniądze, ale mnie to martwi i więcej nie dostaniesz. Lail jest inteligentną kobietą i samodzielnie podjęła decyzję.
- Też nie jesteś święty - odzywa się Gio mówiąc do blondyna.
- Możesz się nie wtrącać mala idio...- nie kończy, bo Zayn staje przy nim. Bardzo przy nim. - Nie ważne.
- Co on tu jeszcze robi? - pytam cicho Louisa.
- Chce ją zabrać - odpowiada do mojego ucha. - Możemy zamknąć się w sypialni, udać ze nas nie ma i móc w końcu cieszyć się z dziecka? Przez chwilę chcę być egoistą -dodaje.
- Ale Gio...
Pokazuje na nią. Uśmiecha się i przytula do Zayna. On ją delikatnie obejmuje.
Znowu z nim wróci i będzie czeka,ć aż spierze ją na kwaśne jabłko ? To taki bumerang. Chyba, że zrozumiał swoje błędy. Wiem że podjęła już decyzję i nie dam rady jej przekonać. Łapi rękę Louisa i ciągnę za sobą.
Idziemy na górę do jego sypialni. Tu jest tak cicho. Spokojnie.
Wręcz rzucam się na łóżko i tylko czekam żeby poczuć go obok siebie. Mężczyzna zdejmuje szynę i ociera ręką krew. Wchodzi do łazienki, a dwie minuty później jest juz obok.
- Daj rękę - prosi.
Obracam się do niego i podaje swoją dłoń. Całuje ją, zsuwając obrączkę. Patrzę na to uważnie. Nie przeszkadzam mu. Moje małżeństwo już nie istnieje.
Jedyne co po nim zostało to dokument i dziecko. Ale ono będzie Louisa. Nawet jeśli nie jest faktycznie jego. Wiem, że się nami zajmie.
- Pójdziemy do lekarza. Muszą się tobą zająć - mówi, opierając się na ręce.
- Tak bym chciała by jednak było twoje..
- Może jest. - kładzie dłoń na moim brzuchu, lekko się krzywiąc. - Czy to ważne? Niall tez nie jest moim biologicznym synem.
- Jak to teraz będzie? - pytam przytulając się bardziej.
- Chciałbym, aby twoje nazwisko było jedynie moim. - całuje mnie krótko, ale czule. - Wyprowadzimy się i zapewnimy małej dom.
- Nie wiesz czy to ona. - uśmiecham się i humor nagle mi się poprawia.
- Mam taką nadzieję. - znów podsuwa moją bluzkę. - Zwalniam cię.
- Zostawiasz ciężarną bez pracy?
- Zwalniam cię jako twój mężczyzna u twojego szefa. A że jestem tym i tym kochanie, to zrobię to bez zbędnych formalności - uśmiecha się i pochyla nade mną. - Nie próbuj dyskutować.
- Nie będę proszę pana - oplatam jego szyję i całuje go.
Wolno oddaje pocałunek. To wszystko działo się tak szybko. Porwanie, ciąża, prawda. Ale teraz wracamy na dobry tor. Louis nie pozwala mi myśleć, całując mnie nieco namiętnie.
- Kocham cie - szepcze między pocałunkami.
- Ja ciebie też kochanie - odpowiada równie cicho. Muska moje wargi raz jeszcze i przyciąga mnie do siebie.
~~~~~*~~~~~~
Proszę, wchodźcie na moje nowe opowiadanie. Ono też jest o Lou :)
http://see-you-again-365days-fanfiction.blogspot.com/

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. O tak! Wreszcie! Kocham tego bloga! Mam nadzieję że to będzie dziecko Lou a nie Nialla bo Niall to ciota. Lail dobrze wybrała. Louis ją naprawdę kocha nie to co Niall. Życzę weny :*

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział !
    Uznali że to dziecko Louis'a, omfg *-*
    Mam nadzieję, że tym razem Zayn nic nie zrobi Gio.
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) x
    @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile zostało rozdziałów do końca?

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwww bosko *-* jeju jak slodko sie on zachowal i ciesze sie ze beda teraz razem,nie spodziewalam sie tej bojki xd i mam nadzieje ze Zayn tez zmadrzal i bedzie wszystko oki,z niecierpliwoscia czekam na nastepnego :*** @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  6. Awwww jakie to urocze.
    Oni tak bardzo pasują do siebie ♥
    Świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww jacy oni są słodcy. Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  8. Brak mi słów! *_*
    Niesamowity! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Super :)
    Niall jest idiota,nawet po takim czymś nie powinnien się tak zachować :/
    Dobrze ze Lail ma Louisa :)
    I będzie miała z nim dziecko :) (oby dziewczynkę xD)
    Dobrze ze Louis zwolnił Elle,ale dobrze jest to również ze załatwi jej inna prace :)
    Gio i Zayn znów razem, mam nadzieje ze tym razem jej nie zrani i nie zrobi jej nic złego :/
    Życze weny i do następnego :* <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam, że dopiero teraz komentuje. Już jakiś czas temu znalazłam tego bloga i chciałam ponadrabiać. Jestem na bieżąco i wprost nie mogę się doczekać co będzie dalej.
    Co prawda Niall zachowuje się jak bezuczuciowy idiota, ale.. troszkę tak mini mini minimalnie mi go żal.
    Co do Zayna i Gio to trzymam kciuki, żeby już wszystko było dobrze.
    A Louis taki opiekuńczy i troskliwy.. wprost się rozpływam <3
    Życzę weny i czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Boskie. Czekam na nexta. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na nowy

    OdpowiedzUsuń